Cześć! Dawno nie pisałam, przepraszam! I tak pewnie nikt tego nie czyta, ale już niech się łudzę ;D Dziś mam dla was temat książek. Powiem trochę o seriach, które mają wysokie miejsca na mojej liście.
Prawdę mówiąc, nie mam pojęcia w jakiej kolejności je przedstawić, bo sama nawet nie wiem jak je ustawiłam, także będę pisać randomowo.
Marie Lu i jej trylogia "Legenda." wywarła na mnie ogromne wrażenie i naprawdę dziękuję Bogu, że wygrałam dwie pierwsze części, bo najprawdopodobniej sam opis by mnie zniechęcił. Cóż, wygrałam, więc wypadało przeczytać. I jak? Hm... już sam fakt, że obie części pochłonęłam jedna po drugiej w upalny letni dzień na balkonie dają coś do zrozumienia, czyż nie? Pierwsza część zatytułowana "Rebeliant" była najcieńszą z wszystkich trzech części trylogii, aczkolwiek nie najgorszą. Wprowadza nas do świata June Iparis i Daya, świata wykreowanego przez Marie Lu.
Ogółem akcja rozgrywa się w przyszłości, w czasach kiedy Stany Zjednoczone nie istnieją, a zastępuje je Republika Amerykańska i jej odwieczny wróg - Kolonie Amerykańskie. Cała trylogia oparta jest na wydarzeniach, które przeżywają Day oraz June, a rozdziały dzielą się na właśnie ich perspektywy. Dajmy na to, że czytasz kilka stron z perspektywy faceta i nieuważnie przechodząc do następnego rozdziału widzisz słowa jak "widziałam" czy "usłyszałam", a orientujesz się w temacie dopiero pod koniec drugiej części. Cóż, to wina tylko i wyłącznie mojego debilizmu.
Jednym słowem książka dzielona nie jest dzielona na rozdziały, ale na perspektywy. Oddzielenie poszczególnych perspektyw wygląda prawie jak rozdział oprócz tych wielkich liter alfabetu układających się w "DAY" czy "JUNE", czyli jak wtedy w moim mniemaniu "DZIEŃ" i "CZERWIEC". Teraz pewnie każdy myśli, że jestem idiotą, bo nie skojarzyłam faktów. Ja też tak uważam...
Historia kończy się... cóż, niespodziewanie, ale naprawdę dobrze. Prawdę mówiąc, autorka się postarała żeby zrobić nas w konia i zmienić bieg wydarzeń.
Wszystkie tomy zatytułowane są:
"Rebeliant", "Wybraniec" i "Patriota", a samo zrozumienie tytułu w stosunku do książki zajęło mi całe trzy tomy. Dobrze przemyślane, Lu!
Cassandra Clare i jej "Dary Anioła" podbiły wiele krajów, zrobiono nawet film moim zdaniem dość "inny" film na podstawie książki. Tomów jest 6, ja mam zakupione 3, a czwarty tom czytam zapożyczony od przyjaciółki, która również jest w posiadaniu piątego. Szósty tom wyjdzie dopiero w maju.
Dary Anioła zaczynają się "Miastem Kości" i wprowadzają nas w świat Nocnych Łowców, "bishounena*" Jace'a, Pana Tylko Przyjaciela Simona i głównej bohaterki Clary. Ciągle kręcimy się po tym światku wykreowanym przez Clare, spotykamy nowych bohaterów, nawet, co nie umknęło mojej uwadze i przez co naprawdę mam dobre zdanie o Clare, homoseksualistów. Wydarzy się naprawdę wiele, historia nie przynudza (czasami!), a Jace jest czarujący. Główna bohaterka, jak to się często zdarza w anime, nie jest tą, która jest beznadziejniejsza od kury, więc książka jest dobra.
C. J. Daugherty i jej trylogia "Wybrani" zasługuje na wysokie miejsce w rankingu. Allie, której imię kojarzy mi się z psem, jest osobą ciekawą, dobrze przemyślaną, a historia wydaje się być zaplanowana od początku do końca włączając niespodziewane momenty. Obecnie posiadam dwie części, więc jeszcze nie skończyłam trylogii. Książka jest młodzieżówką, czyli nie zabrakło romansu, a w zasadzie trójkąta miłosnego! Sylvain i Carter są ludźmi tak samo ciekawymi jak i Allie.
Historia rozgrywa się w Akademi Cimmeria, odludziu, który powoduje ciarki na plecach. Jeszcze większe ciary dostajemy poznając powoli Akademię oraz jej zasady. I tajemnice.
Myślę, że na teraz wystarczy tych książek, jestem pod wrażeniem, że tyle napisałam, teraz idę czytać coś zupełnie nie wpasowującego się w moje gusta, bo thiller. Dość ciekawy, kiedyś może go przytoczę jako "thiller, który jaki jedyny doczytałam do końca"? Ah nie! Jest jeszcze przecież "Światła pochylenie", która ma okładkę bardziej przerażającą od niejednego horroru. Tak wiem, mamo kocham cię :D
Okay, dobranoc krasnoludki!
poniedziałek, 31 marca 2014
niedziela, 2 marca 2014
Gry MMORPG + Yaoi vs Yuri
Dawno nie pisałam, a to ze względu na naukę i drugi blog z opowiadaniem. Gomene! Chciałabym dziś poruszyć temat gier mmorpg oraz moim stosunku do yaoi i yuri. Zacznę od tego pierwszego.
Kiedyś, dawno temu chętnie grałam w gry mmorpg i szukałam ich zawzięcie, aczkolwiek przestałam w nie grać koło 12 roku życia. Dlaczego? Po prostu mnie znudziły. Niektórzy zapytają: "Jak gry mmorpg mogą się znudzić?". No, jakoś widocznie mogą :> Aktualnie mając 14 lat postanowiłam wrócić do gier mmorpg i zaczęłam od NosTale ze względu na grafikę. Na początku ciężko się było odnaleźć mimo, że wszystko było mniej więcej jakoś opisane. Pewnie to tylko ja jestem taką łajzą... Ale teraz nie o tym. Gra całkiem wciągająca, ale nie polecam grać w nią całymi dniami. Ja osobiście miałam dość grafiki po 2 godzinach. Plusem gry jest to, że ma polskie tłumaczenie i nie trzeba być jakoś szczególnie ogarniętym w językach obcych. Minusem (moim zdaniem) jest włączanie się gry przez Gameforge Live. Strasznie wkurza :/
Z gier mmorpg mam zamiar jeszcze spróbować grać w League of Legends i Gothic 3. Jest ich jeszcze więcej, ale to te "główne".
Przechodząc do dalszej części wpisu natykamy się na walkę między Yaoi i Yuri. Dla niewtajemniczonych:
YAOI - miłość mężczyzn
YURI - miłość kobiet
Osobiście nienawidzę yuri. Może dlatego, że sama jestem dziewczyną i mnie takie rzeczy odpychają, aczkolwiek nie mam nic przeciwko takiemu związkowi. Yaoi jeszcze... jeszcze ujdzie. Na pewno w moim rankingu przewyższa yuri.
Dzisiaj wpis krótki, nie miałam większego pomysłu. Wydaje mi się jednak, że wystarczy, że coś wstawiłam. Do zobaczenia ;3
Kiedyś, dawno temu chętnie grałam w gry mmorpg i szukałam ich zawzięcie, aczkolwiek przestałam w nie grać koło 12 roku życia. Dlaczego? Po prostu mnie znudziły. Niektórzy zapytają: "Jak gry mmorpg mogą się znudzić?". No, jakoś widocznie mogą :> Aktualnie mając 14 lat postanowiłam wrócić do gier mmorpg i zaczęłam od NosTale ze względu na grafikę. Na początku ciężko się było odnaleźć mimo, że wszystko było mniej więcej jakoś opisane. Pewnie to tylko ja jestem taką łajzą... Ale teraz nie o tym. Gra całkiem wciągająca, ale nie polecam grać w nią całymi dniami. Ja osobiście miałam dość grafiki po 2 godzinach. Plusem gry jest to, że ma polskie tłumaczenie i nie trzeba być jakoś szczególnie ogarniętym w językach obcych. Minusem (moim zdaniem) jest włączanie się gry przez Gameforge Live. Strasznie wkurza :/Z gier mmorpg mam zamiar jeszcze spróbować grać w League of Legends i Gothic 3. Jest ich jeszcze więcej, ale to te "główne".
Przechodząc do dalszej części wpisu natykamy się na walkę między Yaoi i Yuri. Dla niewtajemniczonych:
YAOI - miłość mężczyzn
YURI - miłość kobiet
Osobiście nienawidzę yuri. Może dlatego, że sama jestem dziewczyną i mnie takie rzeczy odpychają, aczkolwiek nie mam nic przeciwko takiemu związkowi. Yaoi jeszcze... jeszcze ujdzie. Na pewno w moim rankingu przewyższa yuri.
Dzisiaj wpis krótki, nie miałam większego pomysłu. Wydaje mi się jednak, że wystarczy, że coś wstawiłam. Do zobaczenia ;3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)